// you’re reading...

Rower

Tragiczne wypadki kolarzy Tour de France

W długiej historii największego wyścigu kolarskiego na świecie – Tour de France można odnotować zdarzenia tragiczne. Podczas uczestniczenia w sportowym widowisku śmierć poniosła czwórka zawodników.
Pierwszym z nich był Francuz Adolphe Helière, który podczas dnia wolnego w 1910 r. zapragnął zażyć kąpieli w morzu i utonął. Nie jest to bezpośrednio związane ze startem w wyścigu, niemniej była to pierwsza ofiara śmiertelna podczas jego trwania. W roku 1935 Hiszpan Francisco Cepeda podczas zjazdu z jednego z najbardziej znanych szczytów kolarskich, Col du Galibier, wywrócił się i uderzył głową w kamień, umierając kilka dni później od odniesionych ran. Kolejną ofiarą był Anglik Tom Simpson, który zmarł całkiem inaczej niż poprzednicy - na skutek dopingu.
Podczas upalnego 13 lipca 1967 r. kolarze podjeżdżali pod Mount Ventoux, tzw. górę wiatrów, jeden z najcięższych podjazdów w całej historii wyścigu. Simpson już od początku jego trwania czuł się niedobrze, miał zawroty głowy. Po kilku kilometrach zaczął kiwać się na siodle i jeździć od prawej do lewej strony szosy. W końcu spadł z roweru na pobocze. Kiedy podbiegli doń kibice, jego oczy były przekrwione, a oddech płytki i urywany. Ponoć ostatnimi słowami, które przed śmiercią wypowiedział Anglik, były: „wsadźcie mnie z powrotem na rower”.
Po tym nieszczęśliwym incydencie kolarskie władze podjęły decyzje o wprowadzeniu kontroli antydopingowych. Od tego czasu trwa drugi, ukryty wyścig pomiędzy kolarzami a organizacjami kontrolującymi ich na obecność dopingu. Wyścig polegający na opracowywaniu kolejnych metod sztucznego wspomagania, a z drugiej strony na szukaniu sposobów na ich wykrywanie.